Szczegóły aktualności

28 czerwca 2015, 12:00

Dwie główne partie wystawiły kandydatki na premiera, na jesieni czeka nas kobieca kampania?

Od czasu wyborów parlamentarnych 2011 roku eksperci i publicyści załamują ręce nad tym, jak to kwoty płci na listach wyborczych nie działają, a wręcz utrudniają kobietom karierę polityczną. Skrupulatne analizy statystyk wyborczych, powoływanie się na polityków narzekających, że muszą szukać kobiet z łapanki (choć w mediach licytują się, która partia ma bardziej kompetentne kandydatki)  - to arsenał przeciwników kwot wyborczych. Przeciwników, którzy jednocześnie za każdym razem podkreślają, jak ważny jest dla nich udział kobiet w polityce i stąd ich krucjata przeciw mechanizmom, które ten udział podobno utrudniają. Faktem jest, że w 2011 roku odsetek kobiet zasiadających w Sejmie wzrósł w porównaniu z poprzednimi wyborami jedynie o 4 punkty procentowe (warto jednak zauważyć, że ich udział we wcześniejszych wyborach 2005 i 2007, w których nie obowiązywały kwoty, pozostał na tym samym poziomie i nie nastąpił żaden wzrost). Czy jednak ktokolwiek w 2011 roku podejrzewał, że dwie kluczowe partie polityczne walczące o władzę w kolejnej kampanii wystawią kandydatki na premiera? To było polityczne science-fiction. Jeszcze rok temu nasza ekspertka pisała o Borgen, serialu prezentującym Danię pod rządami charyzmatycznej Pani Premier, jako o historii nie do pomyślenia we współczesnej Polsce. Jednak po raz kolejny okazało się, że życie może pisać najbardziej nieprawdopodobnie scenariusze. Donald Tusk we wrześniu 2014 roku przekazał Ewie Kopacz stery rządów w Platformie i została ona naturalną kandydatką na Premiera RP w kolejnych wyborach. Pół roku później największa partia opozycyjna na swojej konwencji ogłasza, że Prawo i Sprawiedliwość do wyborów poprowadzi Beata Szydło. Czy któraś z tych Pań została nominowana z łapanki? Obie odniosły ogromne sukcesy polityczne - Ewa Kopacz jako jedna z nielicznych osób kierujących Ministerstwem Zdrowia, która utrzymała społeczne poparcie, Beata Szydło wygrała dla PiSu wybory po raz pierwszy od 10 lat. To nie są zwykłe sukcesy – to polityczne majsterszyki! Po raz kolejny potwierdza się więc zasada, że aby kobieta została doceniona w polityce, musi dokonać przynajmniej 2 razy więcej niż mężczyzna. Obu Paniom się to udało.

Oczywiście nie ma bezpośredniego przełożenia wpływu kwot płci na listach wprowadzonych w 2010 roku na obecną scenę polityczną i wyścig wyborczy 5 lat później. Nie możemy porównać skrupulatnie miejsca Pani X w okręgu Y z jej wynikiem wyborczym i ocenić, czy 35-procentowa kwota zadziałała. Możemy jednak stwierdzić, że w polskiej polityce nastąpiła sytuacja bez precedensu, a dyskusja o roli kobiet w polityce, która toczy się w Polsce ze wzmożoną siłą od 2009 roku, na pewno nie pozostała na nią bez wpływu. Pozostaje nam teraz uważnie śledzić kampanię i sprawdzić, na ile zmiana kandydatów na kandydatki na premiera, będzie ważna dla spraw kobiet i równości płci. Od sierpnia Obserwatorium rozpoczyna nowy projekt właśnie w tym obszarze, więc już niebawem na naszej stronie na wyniki analiz i monitoringu.

fot. wyborcza.pl

publikacje

Baner

przemoc ekonomiczna

Materiały video

Baner
Projekt Obserwatorium Równości Płci jest realizowany przez
Instytut Spraw Publicznych
Team SoluionProjekt i realizacja:
TeamSolution.pl