Szczegóły aktualności

22 lutego 2016, 12:00

Seminarium: Rodzina 500+ Czy czeka nas nowy "Baby Boom"?

Podczas Seminarium: Rodzina 500+ Czy czeka nas nowy „Baby Boom”? w Instytucie Spraw Publicznych szukano odpowiedzi m.in. na te właśnie pytania: Dlaczego coraz trudniej w Polsce zdecydować się na dziecko? Czy istnieje związek między wzrostem nakładów na politykę prorodzinną a zwiększeniem dzietności? Na co konkretnie powinny pójść te nakłady? Jakie są alternatywne pomysły na wsparcie rodzin? W debacie na "goracy temat" wzięły_li udział: prof. dr hab. Irena E. Kotowska ze Szkoły Głównej Handlowej, dr Anna Kurowska, z Instytutu Polityki Społecznej UW, Minister Bartosz Marczuk z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz dr Michał Polakowski z ICRA Fundation.

Potrzebujemy więcej dzieci, a rodziny potrzebują wsparcia. Co do tego, nie ma dwóch zdań. Spada ilość narodzin, wzrasta wiek kobiet, decydujących się na pierwsze dziecko, rośnie ubóstwo rodzin. Projekt 500 plus ma zaradzić tym problemom. Dynamika nakładów na politykę prorodzinną jest jedną z największych w Europie –  to w Polsce zmiana skokowa. Związek przyczynowo-skutkowy między nakładami a zwiększeniem dzietności, czy też redukcją ubóstwa jest jednak skomplikowany.

Rozważając kwestię poprawy bytu rodziny, należałoby uwzględnić fakt, że potrzeby rodzin są zróżnicowane. 500 zł na pewno podwyższy budżet rodziny, a niektórych rodzin znacznie. Istnieje jednak obawa, że wiele kobiet z uboższych warstw zachęci do pozostania w domu i rezygnacji z pracy oraz aspiracji zawodowych. Tym samym pozbawi je szansy zarobku wyższego niż 500 zł. Dochód rodziny straci. Efekt odwrotny od zamierzonego!

Ponadto dezaktywizacja zawodowa kobiet osłabia nie tylko stabilność ekonomiczną rodziny, ale powiększa szarą strefę, hamuje wzrost gospodarczy kraju i rozwój regionów.

Młodzi ludzie odwlekają decyzję o dziecku, bo niewiele zarabiają, nie mają mieszkania, zdolności kredytowej na zakup mieszkania, stałych umów o pracę. Tu warto wspomnieć, że to zwłaszcza młode kobiety zatrudnia się na umowy cywilno-prawne lub krótkookresowe, co nie zapewnia im żadnego ubezpieczenia po zajściu w ciążę. Powody mogą być więc różne lub wszystkie naraz. Czy wizja 500 zł na drugie dziecko skłoni parę do tej odpowiedzialnej decyzji? Czy raczej stały etat?

Rodziny różnią się od  siebie nie tylko dochodami, ale też modelami. Rodzina to przecież nie tylko 2+2. Razi pomijanie tego faktu. Stawiając warunek progu dochodowego, pokrzywdzono bowiem dzieci samotnych matek i tych z rozbitych rodzin, którym szczególnie przecież należałoby się wsparcie.

Czynniki, które powodują odsuwanie decyzji o prokreacji, to według badań socjologicznych: słaba sytuacja materialna rodziny przy jednocześnie wysokich kosztach wychowania, niepewność zatrudnienia, obawy kobiet o powrót na rynek pracy, brak wsparcia w godzeniu ról zawodowo-opiekuńczych i to zarówno ze strony państwa, pracodawcy, jak i ojców.

Co zdaniem ekspertów miałoby wpływ na zwiększenie dzietności polskich rodzin? Dla kobiet najważniejszym warunkiem dla podjęcia decyzji – zwłaszcza o drugim dziecku– jest pewność zatrudnienia, powrót na rynek pracy oraz dostępność opieki pozadomowej nad dzieckiem. Inwestycja w żłobki i przedszkola wydaje się więc najbardziej potrzebną inwestycją w kapitał ludzki.

80 proc. gmin nie gwarantuje żadnej opieki dla dzieci do lat trzech. Rząd zakłada wzrost dzietności i zwiększenie zapotrzebowania na żłobki, których już teraz dramatycznie brak. Zwiększona podaż na żłobki nie sprawi jednak, że tych żłobków przybędzie. Koszt wybudowania jednego żłobka to ok. 4 mln zł. Do tego dochodzą koszty utrzymania. Na takie inwestycje gmin nie stać. Lepszym rozwiązaniem byłyby ułatwienia prawne i finansowe zachęty do zakładania domowych mini-żłobków. Korzyści z tak powstałych klubików jest wiele: dla rodziców – tania, kameralna opieka dla małych dzieci, dla młodych matek – możliwość samozatrudnienia (ale też zatrudnienia innych), dla gmin – rozwiązanie problemu braku żłobków bez ponoszenia praktycznie żadnych nakładów oraz zmniejszenie bezrobocia.

Pieniądze powinny więc pójść na spójną politykę prorodzinną: zapewnienie opieki pozarodzinnej na wysokim nowoczesnym poziomie, wsparcie młodych matek w powrocie na rynek pracy, podzielenie urlopu wychowawczego po równo dla matek i ojców na zasadzie „bierzesz albo przepada”, co zrównuje pozycję młodych pracownic i pracowników w oczach pracodawcy. Praktyka takich krajów jak Francja i kraje skandynawskie dowodzi niezbicie, że wysoką aktywność zawodową kobiet da się pogodzić z wysoką dzietnością. Podstawowy warunek tych zmian to odświeżenie społecznej mentalności: odrzucenie stereotypów, że żłobki to rozwiązanie dla wyrodnych matek, a polityka społeczna to kosztowny i bezzwrotny wydatek. Odrzucenie poglądu, że ciężar finansowy i społeczny za usługi opiekuńcze nad dziećmi (ale też niepełnosprawnymi, starszymi, niedołężnymi) ponosić ma wyłącznie rodzina. Domyślnie kobieta: matka, córka, babcia. Państwo zaś do żadnej pomocy nie jest zobowiązane, dorzuci zaledwie jakieś pieniądze za świadczenie opieki w domu. Środki skromne i niewystarczające w skali mikro, a ogromne w skali makro, co rodzi obawy o cięcia w innych obszarach polityki społecznej.

Eksperci doceniają więc skalę i rozmach polityki 500 plus, krytykują jednak sposób wydatkowanie przeznaczonych środków. Program przygotowany został z pominięciem sugestii eksperckich, bez analizy danych statystycznych i badań socjologicznych, bez pochylenia się nad potrzebami samych zainteresowanych, czyli rodzin.

Relacja: Ewa Maciąg, Kongres Kobiet
Za: https://kongreskobiet.pl/pl-PL/news/show/polityka_500_plus_a_to,_czego_naprawde_potrzebuja_rodziny


Seminarium zorganizowane we współpracy z Fundacją im. Heinricha Bölla w Warszawie  w ramach projektu „Równość płci w polskiej polityce publicznej”

publikacje

Baner

przemoc ekonomiczna

Materiały video

Baner
Projekt Obserwatorium Równości Płci jest realizowany przez
Instytut Spraw Publicznych
Team SoluionProjekt i realizacja:
TeamSolution.pl